KAZACHSTAN w pigułce

NAWIGACJA

O JAKIM TYPIE PODRÓŻY DO KAZACHSTANU WAM OPOWIEMY

Do Kazachstanu pojechaliśmy na 6 dni, w okresie majówkowym. W związku z dużym ograniczeniem czasowym obraliśmy część południowo-wschodnią, czyli Ałmaty i okolice. Chcieliśmy zobaczyć przede wszystkim stepy, jeziora i kaniony, przy uniknięciu tłumów. Ominęliśmy popularne Jeziora Kolsai i Kaindy na rzecz odizolowanego od cywilizacji Jeziora Tuzkol. Stamtąd uderzyliśmy do Kanionu Szaryńskiego oraz wydmę Ałtynemel.

Wszystko organizowaliśmy na własną rękę, bazując na informacjach z „Podróże: Rosja, Ukraina i kraje byłego ZSRR”, „Podróże do Azji Środkowej (Kazachstan, Kirgistan, Uzbekistan, itd.), blog „Mus Mozołu” oraz „Podróżniczki” (kolejne plusy bycia (z) kobietą-podróżniczką 😉 ). Plan tworzyliśmy w domu, ale byliśmy otwarci na sugestie przypadkowo napotkanych osób. Punktów do zobaczenia nie było dużo, stąd udało się spełnić wszystkie nasze założenia.

Podczas podróży ostrożnie obchodzimy się z pieniędzmi, śpimy w dormach i staramy się wybierać tańsze opcje, ale nie żałujemy sobie na regionalne atrakcje i przysmaki.

JAK SIĘ DOSTAĆ (dane aktualne w maju 2019)

Choć rezydujemy na Śląsku, każda większa nasza podróż zaczyna się od Lotniska Chopina. Tam upolowaliśmy bilety do Ałmat z przesiadką w Moskwie. Lecieliśmy Aeroflotem, podróż w dwie strony od głowy wyniosła ok. 1000 zł, na Skyscanner.pl ceny obecnie oscylują między 1000 a 1500 zł.

To było nasze pierwsze doświadczenie z Aeroflotem i podróż tą linią była dla nas przyjemna. Onbording online zadziwiająco intuicyjny. Pomimo oczywistego rozpuszczenia po podróżami Quatar Airways, nie ukrywam, że jesteśmy małowymagającymi pasażerami, po prostu lubimy mieć stały dostęp do napojów i brak obdzieranych ze skóry dzieci na pokładzie 😉

WIZA (dane aktualne w maju 2019)

Obywatele Polski mogą wjechać do Kazachstanu na 30 dni z ważnym paszportem, bez konieczności aplikowania o wizę. Na lotnisku, tuż po przylocie, trzeba wypełnić świstek (cały po kazachsku, ale kazachski to cyrylica = podobieństwo do rosyjskiego), który podbija nam celnik i trzeba tę kartkę ze sobą mieć do końca pobytu. Ot takie widzimisię.

WALUTA (dane aktualne w maju 2019)

W Kazachstanie funkcjonuje waluta Tenge, 1PLN = ~100,38 KZT. W dużym uproszczeniu można przyjąć, że przy każdej cenie dajecie dwa przecinki w lewo.

JĘZYK

Angielski używany jest (jeśli w ogóle) w większych miastach (w naszym wypadku w Ałmatach). Obok kazachskiego dominuje język rosyjski, warto więc znać podstawowe zwroty i cyrylicę aby móc się swobodnie poruszać po kraju. Poza miastem jest więcej kazachskiego, którego znać nie trzeba przy założeniu że coś tam znacie rosyjski – oba te języki są dość do siebie podobne.

TRANSPORT

SAMOCHÓD

Na pierwszym planie: Renault Duster, woda i mleko skondensowane o smaku brzoskwiniowym na dachu. Swoją drogą jazda białym samochodem po stepach zakończyła się wizytą w automyjni 😉 Więcej w „Kazahstan/; dzień po dniu”.

Jeśli jesteście ograniczeni czasem, a stawiacie na podziwianie przyrody, zdecydowanie polecam wypożyczyć auto. Odległości są ogromne, a dostanie się do mniej uczęszczanych atrakcji turystycznych publicznym transportem jest w zasadzie niemożliwe. W związku z tym warto pilnować poziom paliwa w baku – odległości między stacjami wynoszą nawet 100 kilometrów, a ceny nie są wygórowane (ok. 1,7 zł za litr).

W samych Ałmatach znaną i polecaną wśród podróżników wypożyczalnią jest Vladex. My jednak zdecydowaliśmy się na sieciówkę Hertz, bo wszystkie samochody z Vladexa były już zajęte (w końcu majówka – 1 maj to Święto Niepodległości Narodu Kazachskiego), a ostateczną decyzję podjęliśmy zbyt późno. Na tydzień przygarnęliśmy Renault Dustera, który dał radę nawet w najgorszych warunkach drogowych. Dlatego polecam ten model i tę wypożyczalnię, ale serio nie ociągajcie się z podejmowaniem decyzji bo przepłacicie (za samo wypożyczenie wydaliśmy ok. 1000 zł na 5 dni – a da się taniej).

Aby móc legalnie siąść za kółkiem należy mieć międzynarodowe prawo jazdy, ale… ale jak pożyczaliśmy samochód nikt od nas tego nie wymagał, więc to chyba jedna z tych zasad która sobie jest ale nikt jej nie przestrzega 🙂 Na szczęście jeśli chodzi o przepisy ruchu drogowego, kierowcy trzymają się przepisów.

AUTOSTOP

Powszechną praktyką wśród Kazachów jest tzw. płatny autostop, zarówno w mieście jak i na pustkowiach, my nie próbowaliśmy stopa w tej części świata, ale potwierdzamy że jest i funkcjonuje.

AUTOBUSY I UBER (YANDEX)

W Ałmatach w ciągu dnia spokojnie dostaniecie się komunikacją miejską, koszt jednego biletu to ok. 1 zł. Z racji, że autobusy nie zawsze jeżdżą zgodnie z rozkładem, a w nocy jest ich zdecydowanie mniej, polecam apkę Yandex, czyli kazachską wersję Ubera (dostępną również w j. angielskim). Koszt transferu z centrum Ałmat do lotniska tą aplikacją wyniesie Was ok. 12 zł. A jeśli chodzi o ruch „nożny” to królują elektryczne hulajnogi, jest ich zdecydowanie więcej niż samych rowerów. Ruch uliczny jest mocno zagęszczony, stąd hulajnoga w mieście jest megapraktyczna. Funkcjonuje również metro, na których są bramki i prowadzą rewizję bagażu, ale jakimś dziwnym zbiegiem okoliczności nie mieliśmy okazji skorzystać.

PAMIĄTKI

W Kazachstanie turystyka jeszcze raczkuje, więc o pocztówki i magnesy niełatwo, nastawcie się na kupno przekąsek pamiątkowych.

CENY I JAKOŚĆ

Ceny w sklepach niewiele różnią się od tych polskich, zauważalnie droższy jest nabiał oraz sery, zdecydowanie tańsze są papierosy (ok. 4/4,5 zł) oraz alkohol (nie kupowaliśmy więc cen nie pamiętamy). Poza tym w knajpach jedzenie jest dużo tańsze, syto zastawiony stół dla dwóch osób oscylował w okolicy 20-25 zł za osobę w Almatach, poza Almatami ok. 15 zł.

Jak to bywa poza Unią, ekstra dodatek cukru jest odczuwalny niemal wszędzie, w owsiankach, zupkach mlecznych, kawach (jak zwykle o „sachar niet” przypominałam sobie już na końcowym etapie podróży).

WEGANIZM / WEGETARIANIZM

Wegetarianie w Kazachstanie najedzą się, choć będą musieli się trochę pogimnastykować. Na ratunek przychodzi gruzińska tradycja serów i katchapuri, ale króluje konina z cielęciną. Weganizm w Kazachstanie, w moim odczuciu, jest awykonalny. Wszędzie wcisną ser, śmietankę, kawałki mięsa do zupy i inne produkty odzwierzęce. To jeden z tych krajów, gdzie wegetariańskie danie jest „z chickenem”.

MUZEA

Muzeum Archeologii i chyba jedyne wspólne zdjęcie z wyprawy. Tutaj po nieprzespanej nocy w powietrzu, ile się da chłonęliśmy końską historię.

Muzeum Manuskryptów i Muzeum Archeologii: te dwa muzea zwiedziliśmy z przewodnikiem – aby oglądanie miało sens (ok. 30zł za głowę za dwa obiekty z przewodnikiem w j. angielskim na głowę). Subiektywnie stwierdzam, że Muzeum Manuskryptów / Ksiąg Rzadkich (Museum of Rare Books) było najciekawsze, a to ze względu na mnogość ciekawostek językowych i przemian alfabetu języka kazahskiego (wiedzieliście, że Kazachowie kiedyś używali alfabetu arabskiego?!).

Muzeum Sztuki A. Kasteyeva: zwiedziliśmy niewiele i pobieżnie bo dotarliśmy tam godzinę przed zamknięciem, żałuję że nie mogliśmy zostać na dłużej bo widać było nacisk na historię Nomadów (przynajmniej tam gdzie mieliśmy okazję być). Cena to niecałe 3/4 zł, można robić zdjęcia.

EKOLOGIA I CZYSTOŚĆ

Urbanistyczna przestrzeń w sercu Almat, zdjęcie robione z tarasu SkyHostel.

Ałmaty są jednym z najzieleńszych miast jakie dotąd widziałam, a liczne korony ałmackich drzew stanowią płuca południowowschodniego Kazachstanu. Ulice są czyste i bardzo zadbane. W sklepach i marketach, jak to zwykle bywa, cisną wszędzie darmowe reklamówki, stąd trend ekotoreb jeszcze nie zagościł w pełni jak w Unii Europejskiej. Jeśli chodzi o wodę, brak dostępu do punktów z wodą pitną, więc pozostają butelki z filtrem lub kupno tych w plastikowych butelkach.

DOSTĘP DO PRĄDU

Gniazdka standardowe – jak w Polsce. Poza Ałmatami, w trasie, polecam wyposażyć się w powerbanki, a zwłaszcza te czerpiące energię słoneczną.

GDZIE ZJEŚĆ?

AŁMATY

Basilic canteen. Po raz kolejny nie pochwalę się pamięcią do nazw tych potraw, więc zaimprowizuję, od lewej: zupa cebulowa, ciasto francuskie z chyba łososiem, tarta z serem i szpinakiem oraz tłuste acz smaczne pączusie.

Basilic canteen: bardzo duży wybór potraw, miejscówka popularna i tłoczna, serwują kuchnię krajów ościennych i tych z Azji Południowo-Wschodniej też (znajdzie się m.in. wietnamskie Pho), cenowo ok. 20/25 zł za głowę.

Kishlak z kuchnią regionalną, gruzińską i krajów ościennych, świetny wystrój, ładnie podane, cena to ok. 35 zł za pełen stół, więc w moim odczuciu bardzo atrakcyjna cena przy wysokim standardzie obsługi.

Przydrożne knajpki na stepach: zabijcie mnie, ale na pomysł założenia bloga wpadłam po przyjeździe. Stąd powiem tylko, że się zupkowałam w obawie przed koniną, w bagażniku mieliśmy spory zapas z marketów, choćby gruzińskie puri z dżemem/serem/twarogiem z brzoskwiniami (ulubiony! Zawsze go kupuję w krajach ściany wschodniej).

NOCLEGI

HOSTEL

W Ałmatach spaliśmy w SkyHostel: recepcja biegle posługuje się językiem angielskim, hostel jest usytuowany w centrum miasta, z tarasem na dachu, kinem pod chmurką i przyjemnym widokiem na panoramę miasta. Na parterze znajdowała się knajpka, w której można było kupić śniadanie (zupka mleczna + kanapka na drogę) z kawą i zmieściłam się w niecałe 6 zł za głowę (!)

Łóżka w dormach mają zasłonki które zapewniają intymność w kilkuosobowym pokoju, a pod łóżkami są duże szuflady na plecaki – dzięki czemu pokój nie jest nawalony backpackerskimi rupieciami. Mocno propsuję. Jeśli podróżujecie z chłopakiem/narzeczonym/mężem i decydujecie się na dormy, tak jak my, pamiętajcie że Kazachstan to kraj muzułmański stąd dormy są dzielone na męskie i żeńskie.

NA DZIKO

Spanko. Kiedy za szybą ulewa i utknęliście w środku Parku Narodowego 🙂

Będąc w trasie mieliśmy w planie spać w namiocie (w końcu kraj Nomadów i rozbić można się wszędzie), a w praktyce spaliśmy w… samochodzie. I w kurorcie Kara Dala z wodą termalną. Więcej w „Kazachstan: dzień po dniu”.

Lotnisko: przy lotnisku funkcjonuje hotel z kiepskimi ocenami. Z racji że wylot mieliśmy o 5 rano zdecydowaliśmy się spać na lotnisku, warunki całkiem w porządku, przy założeniu że się ma swój śpiwór 😉

APLIKACJE I KARTY

W przydrożnych knajpkach jadąc przez stepy nie spotkacie ludzi wpatrzonych w telefony 🙂

Maps.me

Maps.me, Maps.me, Maps.me. Jeszcze raz Maps.me. Mówię całkiem poważnie, bez tego nie próbujcie nawet wyjeżdżać z miasta. Zasięg w Kazachstanie jest taki, że w większości drogi go nie ma, nawet w przydrożnych wioskach ludzie korzystają z krótkofalówek zamiast telefonów, stąd geolokalizacja offline jaką oferuje ta aplikacja to Wasze być albo nie być. Trasy, ścieżki, mało oczywiste punkty są nanoszone przez użytkowników z całego świata, stąd nie są idealne, ale są. Google Maps odpalcie dopiero na wysokości wjazdu do Ałmat.

Yandex

Wyżej wspomniany zamiennik Ubera. Uber też funkcjonuje, ale ceny są wyższe.

Karta Revolut

Wyjazd do Kazachstanu był pierwszym, podczas którego testowaliśmy kartę Revoluta. W skrócie: karta ta umożliwia pozbycia się prowizji przy przewalutowaniu. Działa jak „mobilny kantor” z całkiem korzystnymi kursami zarówno przy płatnościach kartą jak i wypłacaniu gotówki z bankomatu. O samej karcie myślę, że powstanie całkiem osobny post.

3 myśli w temacie “KAZACHSTAN w pigułce

    1. widoki w Kazachstanie piękne! oko nacieszycie, ale faktycznie veganie mają tam ciężko. W samych Ałmatach jest Giovinda Vegetarian Cafe i Basilia canteen, tam może jeszcze coś się da znaleźć, ale w trasie to już chyba tylko owoce i warzywa… 🙂 Jeśli uda Wam się znaleźć kazachskie opcje wege, a zwłaszcza na odludziu, dajcie znać 🙂

      Polubienie

Dodaj odpowiedź do Z dala od domu Anuluj pisanie odpowiedzi