GRUZJA: szlakiem sowieckiego modernizmu – Tbilisi

O Tbilisi napisano już bardzo dużo i z pewnością znajdziecie niejeden wspaniały poradnik z punktami „must-see”. Kto mnie zna coś lepiej, ten wie, że lubię wtykać nosa tam, gdzie już dawno nikt nie zagląda: bo tak. Bo w drodze do tych zakamarków zdecydowanie łatwiej spotkać „Kowalskiego”, który choć spojrzy ze zdziwieniem, a nawet lekkim zastanowieniem, zagada, zaprosi do siebie na obiad bo „wy z Polszy, Kaczyński, Lewandowski, haraszo”, popijając Zandukeli (oranżada gruzińska, smakiem przypomina tę naszą z lat 90-tych).