AZJA: kawa po wietnamsku

Z żyćka w czasie pandemii zrobiło się pasmo czasu uciekającego. Godziny zlewają się w dni, a te w tygodnie i miesiące. Na tu i teraz najchętniej wróciłabym sobie do Azji Południowo-Wschodniej, szurałabym sobie skuterkiem po wioskach hen przed siebie. A każdy dzień zaczynała kawą po wietnamsku. Nie jest tak źle bo to ostatnie nawet da się zrobić, ale jednorazowo bo #dupaurośnie. Ale apokalipsa wybaczy. CA PHE TRUNG moi mili, najgrzeszniejszy trunek, którego wartość kaloryczna zwala z nóg niemniej od smaku i aromatu. Przepis i historia wietnamskiego napoju kofeinowego.