Gotowy plan nisko/średniobudżetowej podróży na 5 dni do Armenii w okresie świątecznym z przylotem do Kutaisi w Gruzji (czyli +2dni na dojazd w jedną stronę i kolejne +2dni w drugą). Plan uwzględnia wykupienie gotowych, jednodniowych wycieczek w agencji Yerani Travel oraz objazdówkę wokół najciekawszych punktów widokowych w okolicach Goris (południe Armenii). Kraj jest kompaktowy, plan podróży łatwo modyfikować, w większości wypadków na nocleg wracamy do Kantar Hostel w Erywaniu.
NAWIGACJA
- DZIEŃ 0: jak dotarliśmy do Armenii?
- GŁÓWNA BAZA WYPADOWA NA PIERWSZE 3 DNI – ERYWAŃ
- DZIEŃ 1: Erywań, świątynia Garni , monastyr Gergharda, Łuk Charentsa
- DZIEŃ 2: monastyr Khor Virap, monastyr Noravank, jaskinia Areni-1
- DZIEŃ 3: jezioro Sevan, monastyr Sevanavank i Kecharis oraz okolice
- DZIEŃ 4: droga do Goris
- DZIEŃ 5: monastyr Tatev, Zorats Karer, diabelski most, Bell Chapel
- DZIEŃ 6/7: Goris – Erywań – Tbilisi – Kutaisi
- CO CHCIELIŚMY ZOBACZYĆ, ALE NIE PYKŁO
- A CO JEŚLI CHCECIE ZROBIĆ SOBIE JEDNODNIOWY PRZYSTANEK W GRUZJI?
DZIEŃ 0: jak dotarliśmy do Armenii?
Wszystko na ten temat powiedziane zostało tutaj, a w tym poście omawiam najważniejsze kwestie jakie należy wziąć pod uwagę wyruszając do kraju jadąc przez Gruzję.

GŁÓWNA BAZA WYPADOWA NA PIERWSZE 3 DNI – ERYWAŃ
Nocleg: Kantar hostel, Erywań.
Organizacja tourów: bazujemy na ofercie Yerani Travel, ale specjalnie nie podaję Wam linku do ofert – są one zmienne w zależności od pory roku i ruchu turystycznego.
Gdzie zjeść: najczęściej Karas bo najbliżej noclegu, potem Tun Lahmajo na spontanie, w trakcie snucia się po mieście, a z takich fancy miejsc to Coffee Point na końcu wyprawy.
Co zobaczyć? Gdzie pójść? Muzeum Ludobójstwa Ormian, Kaskady i okolice, Muzeum Narodowe – must have.

monumentalna sprawa, wiadomo, do niczego nie podobna, miejsce lokalnych spotkań i spacerów 
widok z góry po ok 25min wdrapywania się na górę 
wszechobecne rzeźby Botera, co trochę dziwi zważywszy na to, że rzeźbiarz jest z…Kolumbii 
modernistyczna architektura i monumentalność, poradziecki duch się tu jeszcze plącze, kwestią czasu jest jak będzie go coraz mniej – jak w Gruzji 
Muzeum Narodowe 
monumentalność dopadła też choinkę – święta niby dwa tygodnie później się pojawiły, ale świecidła muszą być odpowiednio wcześniej – tak jak w Polsce 
coś, co mnie urzekło, kolorowe liście w samym środku zimy, 
gwiazdy filmu ormiańskiego + Andrzej 🙂 
trochę mi to przypomina stary dworzec w Katowicach, nazwałam ten budynek gofrownicą 🙂 
targowiska! na zdjęciu handel z samego rana na placu Dawida przy dworcu 
uważnie przyglądajcie się bocznym uliczkom, a dopatrzycie się takich kafelkowych perełek 
co warzywniak miałam wrażenie „wygląda znajomo, choć na oczy nie widziałam” – a to zdjęcie wybitnie to wyraża. Wiecie o co mi chodzi?
DZIEŃ 1: Erywań, świątynia Garni , monastyr Gergharda, Łuk Charentsa

widok z Łuku Charentsa 
Łuk Charentsa 
okolice Garni 
okolice monastyru Gergharda 🙂 
monastyr Gergharda 
wnętrze Gergharda 
wnętrze Gergharda 
wnętrze Gergharda
Koszt Yerani Travel: 11K AMD (ok. 90zł / 1 os.) z transportem, przewodnikiem i obiadem.
Przed objazdówką: w naszym przypadku, nieco po 6 rano wyszliśmy z pociągu relacji Tbilisi-Erywań, o 7 byliśmy już w hostelu i tam wykupiliśmy tour. Mamy 3h na „ogarnięcie się” po spaniu w kuszetce, śniadanie oraz zakup karty SIM na mieście.
Czas trwania: 5/6h, w zależności od korków w Erywaniu. Tour zaczyna się o 10, więc późne popołudnie i wieczór macie jeszcze dla siebie.
Dodatkowe atrakcje: pieczenie chlebka lavash w piekarni przy świątyni Garni (gdzie jest też przerwa na lunch).
Co na wieczór/popołudnie: jeśli macie siłę, koniecznie Muzeum Ludobójstwa Ormian (przy kolejnych tourach będzie ciężej z czasem). A jak już w ogóle Was nosi to drałujcie na zachód Słońca na Kaskady – nogi wejdą Wam w … ale warto! 🙂
Jeśli na własną rękę to: najlepiej kierować się od razu do monastyru Gergharda i w drodze powrotnej odwiedzić pozostałe dwa punkty z oferty Yerani. Potencjalnie dodatkowym ciekawym punktem w drodze powrotnej zdaje się być Azat Reservoir, ale tam niestety nie dotarliśmy.
Jeśli nocne kuszetki to nie dla Was, a musicie odsapnąć tak do południa: Muzeum Narodowe i Kaskady.
DZIEŃ 2: monastyr Khor Virap, monastyr Noravank, jaskinia Areni-1

Khor Virap 
Kaukaz i Azja w ogóle to część świata, gdzie reklamy Coca-Coli są WSZĘDZIE, w Europie Zachodniej i w Polsce tylko relikty lat 90 są opatrzone tym logo 🙂 
z wnętrza jaskini Areni-1 
monastyr Noravank 
wizerunek świętych postaci z cechami twarzy typowych dla Mongołów uchroniło wiele monastyrów przed zniszczeniem podczas najazdów 
okolice Noravanku 
okolice Noravanku 
lubię wszystko co stare i opuszczone, w Armenii znajdziecie takich perełek trochę jak ta tutaj, rząd je sukcesywnie usuwa aby nie odstraszały turystów
Koszt Yerani Travel: 13K AMD (ok. 108zł / 1 os.)z transportem, przewodnikiem i obiadem.
Czas trwania: ok 6-7h, start nieco po 8, ponownie macie wieczór i południe na odpoczynek i chłonięcie miasta.
Dodatkowe atrakcje: wizyta w lokalnej winiarni i degustacja wina. Uprzedzając wątpliwości, nie uprawiano na nas chamskiego marketingu wciskającego lokalne dobrocie. Za degustację płacicie, a w Waszej gestii jest to czy chcecie wydać więcej. Chcecie się dowiedzieć więcej o produktach – idziecie i pytacie. Nie? degustujecie za co zapłaciliście, tak proste, a tak cieszy.
DZIEŃ 3: jezioro Sevan, monastyr Sevanavank i Kecharis oraz okolice

w pobliżu monastyru Sevanavank 
monastyr Sevanavank 
monastyr Sevanavank 
wnętrze Sevanavanku 
okolice monastyru Sevanavank 
monastyr Kecharis
Koszt Yerani Travel: 14K AMD (ok. 116zł / 1 os.) z transportem, przewodnikiem i obiadem.
Czas trwania: ok 8h, z racji, że jest to jedno z najwyżej położonych jezior na świecie, pamiętajcie aby ubrać się ciepło. Jeśli polskie zimy Was już nie satysfakcjonują, nad Sevaną przypomnicie sobie definicję mrozu.
Dodatkowe atrakcje: wypiekany pstrąg z widokiem na jezioro.
Co na wieczór?: Wróciliśmy nieco koło 20, bez zbędnych filozofii – snujemy się po mieście bez celu, tak po prostu 🙂
DZIEŃ 4: droga do Goris

gdzieś za tym samochodem zaczyna się szlak 
korytko dla okolicznych krów „z widokiem” 
budynki Goris są postawione głównie na kamieniach i cegłach takie jak ten budynek, wtapiając się sprytnie w naturalny krajobraz
Jak się dostać z Erywania do Goris?: Jedziecie na dworzec kolejowy, przechodzicie przejściem podziemnym znajdującym się tuż przy wejściu głównym. Wychodzicie na plac autobusowy, na którym są panowie sprzedający bilety. Dogadujecie się łamanym ruskim/angielskim (w zależności na kogo traficie). W tym poście opisałam jak nie jechać do Goris, aby nie stracić całego dnia 🙂
W tym momencie kupujemy również bilet powrotny na pociąg z Erywania do Tbilisi na za następne 2 dni – co okazało się strzałem w dziesiątkę, ponieważ na Nowy Rok bardzo dużo osób zadecydowało w tym samym czasie pojechać do Gruzji pociągiem.
Czas trwania i godziny odjazdów: w zależności od warunków pogodowych, podróż trwa ok 4-5h. Marszruty odjeżdżają o godzinie 9, 12 i 15. Bilet najlepiej kupić dzień wcześniej (jeśli chcecie jechać z rana) lub kilka godzin przed.
Co na wieczór (zakładając, że nie powielicie naszego błędu)? zachód Słońca spacerując po mieście skalnym usytuowanym tuż nad miastem. W zasadzie robicie koło wokół Goris i w każdej chwili możecie zejść z góry. Wejście na najwyższy punkt widokowy zajmie Wam niecałą godzinę licząc od punktu początkowego szlaku.
Gdzie zjeść? Nie poszalejecie, w okolicy jest tylko jedna sensowna i niezależna knajpa Takarik. Możecie się pokusić na knajpohostele gdzie trafiliśmy i my, miejsce iście kuriozalne, zamknęli nas w pokoju, coś na wzór mikrosali weselnej (ofcrz z jedzeniem i piciem, żeby nie było) z ponad dziesięcioma gniazdkami, kasetonami styropianowymi gdzie się tylko dało i świecidłami choinkowymi. Uroczo wspominam, ale w normalnych okolicznościach ominęlibyśmy szerokim łukiem 🙂
DZIEŃ 5: monastyr Tatev, Zorats Karer, diabelski most, Bell Chapel

w drodze do Zorats Karer 
na żywo robi duuuużo większe wrażenie 
ciepłe źródła w środku zimy 
wnętrze monastyru Tatev 
monastyr Tatev, kraojobrazy jak z obrazów Friedricha Caspara 🙂 
Zorats Karer 
miasto skalne nad Goris 
miasto skalne nad Goris 
miasto skalne nad Goris 
ruch uliczny w mieście skalnym 🙂 
kapliczka na trasie miasta skalnego 
miasto skalne 
miasto skalne w chmurze, gdzieś na samej górze 
Gospel – ilustrowane przez Grigora Tatevatsi, 1297r.
Jak dojechać? W naszym wypadku – zabraliśmy się na przejażdżkę z właścicielem hostelu. Całość zajęła nam jakieś 4h.
Co na popołudnie i wieczór? Miasto skalne, jest na tyle urokliwe, a widoki zmienne w zależności od pogody, że się w ogóle nie nudzi. Trzeba jedynie pamiętać aby zejść przed zmierzchem, szlak nie jest oświetlony, choć dociera światło z ulic Goris.
DZIEŃ 6/7: Goris – Erywań – Tbilisi – Kutaisi
Jak dojechać? Z samego rana ciśniemy marszrutą z Goris do Erywania, tam bierzemy prysznic w Kantar hostel i czekamy na nocny pociąg do Tbilisi, włócząc się ostatnie godziny po Erywaniu. Następnego dnia w Tbilisi odwiedzamy wszystkie punkty, których nie zobaczyliśmy poprzednio bo albo brakowało czasu, albo były zamknięte.
O godzinie 15 łapiemy busa z Tbilisi do Kutaisi, przesypiamy nasz przystanek i zamiast szwendać się po mieście, łapiemy stopa w strugach deszczu i ciemnościach na praktycznie opustoszałym lotnisku i docieramy ok 21 na miejsce. Wypijamy buteleczki wina, które dostaliśmy pierwszego dnia po wylądowaniu w Kutaisi i mieliśmy je ze sobą cały czas. Cud, że się nie rozbiły, otwieramy je tuż po północy w hostelu gdzie jesteśmy sami z jakimś spoko kotem, ściana deszczu bije w okna razem z fajerwerkami noworocznymi. Kolejna udana wyprawa za nami 🙂

powitania winem są najlepsze! 
odhaczamy wszystkie spoty Tbilisi jak leci, każde z nas ma na oku coś innego to się rozdzielamy 🙂 
ostatnie minuty roku 2019 w towarzystwie nieznajomego nam kota 🙂
CO CHCIELIŚMY ZOBACZYĆ, ALE NIE PYKŁO
Trekking Azhdahak: powulkaniczne jezioro na szczycie Gegham, warunki pogodowe, tj. mróz i śliska nawierzchnia były największą przeszkodą, może kiedyś 😉
Wodospad i gorące źródła Jermuk: chcieliśmy, ale parcia nie było 🙂
Meghri: może niczym szczególnym na mapie się nie wyróżnia, ale jestem ciekawa ukształtowania miejscowości, terenu, architektury i ogólnie mieszkającej tam społeczności, która ma bliżej do irańskiego Tabrizu niż do rodzimego Erywania – ot takie zboczenie, które pozostanie ze mną na najbliższe lata.
A CO JEŚLI CHCECIE ZROBIĆ SOBIE JEDNODNIOWY PRZYSTANEK W GRUZJI?
Koniecznie kompleks Davida Gareja! My byliśmy tam w lato 2017, ale miejsce wierzę że robi wrażenie o każdej porze roku. O godzinie 9 rusza bus, najlepiej zjawić się 2h/1,5h przed 9 na placu niedaleko Baru Warszawa w centrum Tbilisi, obok budki z Informacją Turystyczną. W sam raz na jeden dzień, wrócicie koło 20-21.
Jeśli lubicie postsowieckie klimaty, zapraszam do wpisu tutaj, gdzie opisuję półdniową podróż w czasie.




