ARMENIA w pigułce

Do Armenii pojechaliśmy w nietypowym dla Polaków terminie, bo w czasie świąt (Wigilię faktycznie spędziliśmy w Erywaniu). Jeśli chcecie się wyrwać od grudniowego zgiełku, rzucić Gwiazdkę i jechać hen przed siebie, Kaukaz jest idealny, albowiem Gruzja i Armenia są krajami prawosławnymi. Oznacza to, że ichniejsze święta są przesunięte o 2 tygodnie później, a wielką celebrację rozpoczynają od Sylwestra, stąd w Nowy Rok wchodzą z syto zastawionymi stołami.

O JAKIM TYPIE PODRÓŻY DO ARMENII WAM OPOWIEMY?

Ogólny zarys podróży naszkicowaliśmy jeszcze będąc w Polsce, bazując na Lonely Planet oraz blogu Kami and the Rest of the World, z którą – jak się okazuje – minęliśmy się o jeden dzień w Erywaniu. Na miejscu, z poziomu hosteli w których spaliśmy, udało się nam uczestniczyć w kilku zorganizowanych wycieczkach jedno- lub półdniowych.

Dlaczego nie na własną rękę, spytacie. Moglibyśmy wynająć samochód, odhaczyć wszystkie punkty bazując wyłącznie na Lonely Planet, ale… tym razem chcieliśmy od tego odpocząć 🙂

Erywań posłużył za bazę wypadową dla wszystkich punktów ulokowanych na północy i w centrum, odległości nie przekraczały 150km. Skorzystaliśmy z usług Yerevani Travel, które mogę polecić z ręką na sercu. Cena za osobę na jeden tour, z wyżywieniem (tradycyjny obiad armeński w zależności od regionu), transportem, przewodnikiem (do wyboru j. angielski i rosyjski) oraz z wejściówkami, oscyluje między 90-115zł (11 000 – 13 000 AMD) – kwota zależna od tego ile godzin wycieczka trwa, ile punktów w niej są zawarte oraz jak daleko są one położone od stolicy. Aby zarezerwować wycieczkę, możecie podejść do biura przy Kaskadzie lub – tak jak my – poprosić o rezerwację przez recepcję hostelu.

Mimo to, podczas podróży ostrożnie obchodzimy się z pieniędzmi (jesteśmy aż 9 dni na bagażu podręcznym!), śpimy w dormach, wykupujemy pranie w połowie podróży (ok. 15zł) i staramy się wybierać tańsze opcje, ale nie żałujemy sobie na regionalne atrakcje i przysmaki.

JAK SIĘ DOSTAĆ (dane aktualne w grudniu 2019)

Aby dostać się do Armenii, najtaniej wyjdzie lecąc do Kutaisi w Gruzji. Jak na dość gorący okres w liniach lotniczych, udaje się upolować bilety w dwie strony za ok. 400zł/1 os. z lotniska Chopina w Warszawie.

Z lotniska Kutaisi łapiemy bezpośredniego busa do Tbilisi za ok. 30zł/1 os., którym jedziemy nieco ponad 4h. W stolicy Gruzji spędzamy noc i cały dzień, a o 21 wsiadamy z Tbilisi do nocnego pociągu z kuszetkami do Erywania (130zł za 1 os.). Zaskakująco dobry sen przerywa w środku nocy straż graniczna, która wbija pieczątki i rozgląda się po przedziale. Na miejscu jesteśmy trochę po 6 rano, więc cały kolejny dzień przed nami. W zależności od sezonu, warto wypytać na recepcji gdzie nocujecie kiedy najlepiej kupić bilet. W naszym wypadku wystarczyło 2h przed wyjazdem do Erywania, ale w drodze powrotnej musieliśmy kupić z dwudniowym wyprzedzeniem (reguły tu nie ma). Jadąc z Gruzji nie jesteście w stanie kupić biletów online, z Armenii z kolei się da, ale łatwiej nam było zajść na dworzec niż kombinować online 🙂

W skrócie, wylecieliśmy o 5 rano 22 grudnia z lotniska w Warszawie (tak, kimaliśmy na lotnisku, dajcie mi jakąkolwiek powierzchnię, a ja zasnę), ale w Erywaniu postawiliśmy pierwsze kroki o 6:00 w dniu 24 grudnia.

Skomplikowane, prawda? Chodzą słuchy że mają rozbudować siatkę połączeń do Erywania z Polski, więc całkiem możliwe, że Ty już nie musisz jechać przysłowiowych 3 dni na wielbłądach 🙂

Posowieckie dworce są piękne! Wysoki sufit, piękne sklepienia, monumentalność…Pierwszy taki dworzec w życiu widziałam w…Aleksandrowie Kujawskim 🙂

WIZA (dane aktualne w grudniu 2019)

O ile do Gruzji wystarczy dowód osobisty, w Armenii musicie mieć ze sobą paszport. Przebywając mniej niż 180 dni w ciągu roku, obywatele Polski są zwolnieni z posiadania wizy – dostaniecie tylko pieczątkę w paszporcie do kolekcji. Przed wyjazdem (jakimkolwiek) należy zweryfikować informacje podane tutaj i odnieść się do strony Ministerstwa Spraw Zagranicznych.

WALUTA (dane aktualne w grudniu 2019)

W Armenii  funkcjonuje waluta dram, 1PLN = ~124 AMD. W dużym uproszczeniu można przyjąć, że 1000 dram to polskie 8zł – i z takim założeniem będzie Wam łatwiej robić zakupy. Aby wymienić złotówki na dramy, należy wymienić polskie na euro lub dolary, które z łatwością rozmienicie na miejscu. Jeśli posiadacie kartę Revolut, bez problemu wypłacicie gotówkę, choćby w bankomacie na dworcu głównym.

KARTA REVOLUT

Dla przypomnienia, Revolut: karta umożliwiająca pozbycie się prowizji przy przewalutowaniu. Działa jak „mobilny kantor” z całkiem korzystnymi kursami zarówno przy płatnościach kartą jak i wypłacaniu gotówki z bankomatu. Zarówno w Armenii jak i w Gruzji zapłacicie nią w każdym sklepie czy punkcie usługowym z terminalem – podczas podróży nie było problemów z jej odczytaniem. Wyjeżdżając poza Erywań trzeba mieć ze sobą gotówkę, w naszym wypadku równało się z wymianą odliczonych dolarów w kantorze + wypłata gotówki z Revoluta w bankomacie.

INTERNET I ZASIĘG

Wszystko nam działało bez zarzutów, nawet na pustkowiach.

MAPS.ME CZY GOOGLE MAP?

Google Maps działa wszędzie, ale na szlaki górskie tylko Maps.me.

DOSTĘP DO PRĄDU

Gniazdka standardowe – jak w Polsce.

JĘZYK

W hostelach i bardziej turystycznych miejscach dogadacie się po angielsku bez problemu. Gdziekolwiek indziej – tolka pa ruski, bez którego będzie Wam bardzo ciężko. Warto więc znać podstawowe zwroty i cyrylicę aby móc się swobodnie poruszać.

TRANSPORT

KRÓTKIE DYSTANSE – poruszanie się po mieście

Erywań: metro – jest, działa (ok. 1zł); marszruty (małe busy) miejskie – są, działają (ok. 80 gr); poza Erywań, ale nie dalej niż 150km – wycieczki z Yerevani Travel

Goris: zbyt mała, górska mieścina na miejską komunikację. Jeśli chcecie odwiedzić okoliczne atrakcje położone kilkanaście km od noclegu, wystarczy że poprosicie właściciela o pomoc w organizacji, w naszym wypadku skończyło się to na wycieczce z regionalnym malarzem:) Co ciekawe, z tym artystą, Sevada Grigoryan spędziliśmy pół dnia, objeżdżając okoliczne miejscówki, a sam Pan Sevada figuruje w Wikipedii i ma wystawy na całym świecie – ot zaszczyt nas spotkał 🙂 (uroki organizacji wyjazdów na własną rękę – nigdy nie przewidzisz kogo spotkasz na swojej drodze!

DŁUGIE DYSTANSE – przemieszczanie się po kraju

Goris – połączenia głównie do Erywania i miast po drodze do Erywania. O innych mi nie wiadomo, jeśli cokolwiek jedzie na południe to tylko w stronę Iranu.

Erywań: busy międzymiastowe i międzynarodowe (głównie do Iranu i Gruzji) – są!

Linie kolejowe pociągnięte są tylko między Erywaniem a Tbilisi. Południe jest mocno górzyste, stąd zostają się tylko marszruty, ale jest pociągnięta ładna droga aż do Iranu, do którego można wjechać od strony Armenii. Po bokach znajdują się Azerbejdżan i Turcja, z którymi Armenia nie utrzymuje relacji politycznych i granice są zamknięte.

Jeśli zdecydujecie się na przejazd do Tbilisi, bądź chcecie z Erywania dostać się do Iranu drogą lądową, możecie to zrobić z poziomu przystanku Kilikia Bus Station. W przypadku, gdy planujecie jechać do np. Soczi w Rosji albo, tak jak my, do Goris, Wasz bus startuje z przystanku tuż za dworcem kolejowym (ten duży charakterystyczny gmach przy posągu św. Dawida). Przechodzicie przejściem podziemnym, po placu krążą Panowie, którzy zajmują się sprzedażą biletów dla danych przewoźników i wskazują gdzie iść i co zrobić gdy „nie ogarniacie” (tak samo jest w Iranie). Nam nikt tego nie powiedział i pół dnia błądziliśmy między stacjami… 🙂

PS: pamiętajcie o odpowiednich procedurach wizowych, jadąc z poziomu Armenii do Rosji czy Iranu polskich obywateli obowiązują te same warunki wizowe jak w wypadku podróży samolotem, a przekraczając granicę armeńsko-irańską, kobiety obowiązuje odpowiednie nakrycie głowy.

PAMIĄTKI

W Erywaniu można znaleźć kilka punktów z pamiątkami (i nawet wysłać je pocztą, koszt to ok. 5zł), ale nie spacyfikują Was na każdym kroku jak na Krupówkach 😉

CENY I JAKOŚĆ

Zaskakująco, ceny w sklepach niewiele różnią się od tych polskich. I nawet nie jest to kwestia naciągania, bo z takowym się nie spotkaliśmy, ceny na opakowaniach w marketach są przecież równe dla wszystkich. Tradycyjnie, jak to w krajach byłego ZSRR, alkohol jest dużo tańszy. Mydło w płynie z najniższej półki wątpliwej jakości kosztowało 8zł, a ze spożywki zauważalnie droższy jest nabiał.

Spodziewaliśmy się niższych cen w knajpach, ale za obiad w miejscówce pełnej lokalnych daliśmy ok. 30zł /1 os., w Goris ok. 25zł / 1 os.   

Jak to bywa poza Unią, ekstra dodatek cukru jest odczuwalny niemal wszędzie, ale nikt Wam do kawy czy herbaty nie wciska białych kostek na siłę – duży plus!

WEGANIZM / WEGETARIANIZM

Wegetarianie znajdą coś dla siebie, choćby tabbouleh, chlebek lavash z grillowanymi warzywami, zupa grzybowa lub jogurtowa (Spas), a peskowegetarianie mogą spróbować grillowanego pstrąga z jeziora Sevan. Na deser warto sięgnąć gruzińsko-armeńskiego snickersa – Churchkhelę/Sudjukh, czyli orzech zatopiony w słodkim i wysuszonym soku, np. cytrynowym lub z granata.

Weganie, w mojej ocenie, się nie najedzą, ale takową nie jestem więc ciężko mi ocenić. Niezależnie od preferencji żywieniowych, każdy czegoś dobrego się napije, choćby naparu z suszu owoców (bardzo popularne w tej części świata) czy… wina. Armenia na winach stoi, z Yerevani Travel udało nam się nawet zwiedzić jedną z lokalnych winiarni.

Pamiętajcie, że Armenia pod względem kulinarnym nie jest przedłużeniem Gruzji, stąd khachapuri radzimy jeść tylko u ich północnych sąsiadów: Armeńczycy często go robią na cieście francuskim, co nie smakuje za dobrze.

NOCLEGI

Erywań – Kantar Hostel

30zł/1 os./1 noc (dormitor 6 osobowy, śniadanie w cenie), obecnie 56zł. Czysto, ciepło, schludnie, w samym centrum miasta, śniadanie w formie szwedzkiego stołu bez ograniczeń, czyli wszystko co do szczęścia potrzeba przy budżetowych podróżach. Poniżej poglądowe zdjęcia, z booking.com, które moim zdaniem najlepiej obrazują standard (zapomniałam cyknąć fotki, mea culpa!).

Goris – Lovely Goris

40zł/1 os./1 noc (pokój dwuosobowy, śniadanie za dopłatą) Urokliwy hostel prowadzony przez rodzinę malarza. Budynek usytuowany przy wielkim, dość osobliwym neonowym hotelu Goris. I tutaj mam mieszane uczucia, bo z jednej strony było czysto i cicho, miła obsługa, ale bez ogrzewania (jedynie farelka i miliony kołder do dyspozycji). Przy temperaturze minusowej (w górach!) dało to sobie mocno znać. W lato Lovely Goris musi być świetną bazą wypadową, ale na zimowe wyprawy odradzam. Źródło zdjęć: booking.com i moje.

EKOLOGIA I CZYSTOŚĆ

Ulice są bardzo czyste i zadbane, widać że lokalne władze trzymają porządek. W sklepach i marketach, jak to zwykle bywa poza Unią, cisną wszędzie darmowe plastikowe reklamówki. W Erywaniu i w Goris (ale więcej w Goris), można znaleźć punkty z pitną wodą, ale to wynika z klimatu (latem temperatury sięgają powyżej 30 stopni).

Pamiętajcie, że wpis został napisany w lutym 2020. Armenia jest krajem, który się rozwija, a nowe siatki połączeń lotniczych z pewnością podkręcą tempo. Zweryfikujcie powyższe informacje z aktualnym stanem i trendami panującymi w kraju.

Jedna myśl w temacie “ARMENIA w pigułce

Dodaj komentarz