PUSZCZA BIAŁOWIESKA: czyli jak zacząć inaczej postrzegać las

Perła Północnej Polski. Królowa Polskich Lasów. Crème de la crème Podlasia. Kość niezgody między politykami, a badaczami przyrody i obrońcami ekologicznego dorobku Polski. Jeden z ostatnich lasów pierwotnych wpisanych do listy dziedzictwa naturalnego UNESCO. Jak #urlopwkraju i jeszcze Was tam nie było - to idealne miejsce, aby nadrobić zaległości. Fotorelacja i wskazówki praktyczne.

BESKID ŚLĄSKI: Barania Góra z Węgierskiej Górki

Kiedy mieszkasz na Śląsku, chcesz się wybrać w góry, ale nie za daleko, nie za mozolnie, ale żeby poczuć kilometry w nogach (bo jesteś średnioaktywny/a na codzień), a najlepiej aby po powrocie mieć siłę obejrzeć dobry film i kolację upichcić. Węgierska Góra jest odpowiedzią.

AZJA: naleśniki po wietnamsku

Komu się nie przejadł ryż, niech pierwszy rzuci kamieniem. Po ogłoszeniu pandemii, Polska rzuciła się na papier toaletowy, ryże i prowiant suchy/puszkowy. Problem eskaluje, nieprędko świat wróci do normy (jeśli w ogóle), a ryż… ryż leży. I patrzy spode łba. Oboje wymieniacie się nieprzychylnymi spojrzeniami. Pieczenie ciast? Przecież drożdży na balkonie nie wyhodujesz, a zboża na parapecie nie zasiejesz. Ale naleśniki po wietnamsku już ogarniesz. Bezglutenowe, wegańskie, bez mąki (jakiejkolwiek) bądź jajek. Proste i ekonomiczne. Tylko ryż, sól, patelnia i Ty… namocz już ryż w wodzie (temperatura pokojowa, woda może być z kranu), a w międzyczasie nawigujemy po blacie w Wietnamie: historia dania + link do przepisu od Jadłonomii w pakiecie.

AZJA: kawa po wietnamsku

Z żyćka w czasie pandemii zrobiło się pasmo czasu uciekającego. Godziny zlewają się w dni, a te w tygodnie i miesiące. Na tu i teraz najchętniej wróciłabym sobie do Azji Południowo-Wschodniej, szurałabym sobie skuterkiem po wioskach hen przed siebie. A każdy dzień zaczynała kawą po wietnamsku. Nie jest tak źle bo to ostatnie nawet da się zrobić, ale jednorazowo bo #dupaurośnie. Ale apokalipsa wybaczy. CA PHE TRUNG moi mili, najgrzeszniejszy trunek, którego wartość kaloryczna zwala z nóg niemniej od smaku i aromatu. Przepis i historia wietnamskiego napoju kofeinowego.

ARMENIA w 5 dni (9 z dojazdem przez Gruzję): dzień po dniu

Gotowy plan nisko/średniobudżetowej podróży na 5 dni do Armenii w okresie świątecznym z przylotem do Kutaisi w Gruzji (czyli +2dni na dojazd w jedną stronę i kolejne +2dni w drugą). Plan uwzględnia wykupienie gotowych, jednodniowych wycieczek w agencji Yerani Travel oraz objazdówkę wokół najciekawszych punktów widokowych w okolicach Goris (południe Armenii). Kraj jest kompaktowy, więc w większości wypadków na nocleg wracamy do Kantar Hostel w Erywaniu.

POLSKA: Międzyrzecki Rejon Umocniony

Nadziwić się nie mogę z mojej młodzieńczej ignorancji, tyle lat żyć tak blisko i nawet się nie zainteresować🙂 Poza zwykłym "tak, podoba mi się, polecam, jedźcie", ciekawym doświadczeniem było poczucie braku upływu czasu, wyszliśmy na powierzchnię o 13, a głowa jeszcze jakby kwadrans po 10. Nie tylko współcześni odwiedzający "zatrzymują" czas, moją uwagę przykuły...

ARMENIA w pigułce

Do Armenii pojechaliśmy w nietypowym dla Polaków terminie, bo w czasie świąt (Wigilię faktycznie spędziliśmy w Erywaniu). Jeśli chcecie się wyrwać od grudniowego zgiełku, rzucić Gwiazdkę i jechać hen przed siebie, Kaukaz jest idealny, albowiem Gruzja i Armenia są krajami prawosławnymi. Oznacza to, że ichniejsze święta są przesunięte o 2 tygodnie później, a wielką celebrację rozpoczynają od Sylwestra, stąd w Nowy Rok wchodzą z syto zastawionymi stołami.

GRUZJA: szlakiem sowieckiego modernizmu – Tbilisi

O Tbilisi napisano już bardzo dużo i z pewnością znajdziecie niejeden wspaniały poradnik z punktami „must-see”. Kto mnie zna coś lepiej, ten wie, że lubię wtykać nosa tam, gdzie już dawno nikt nie zagląda: bo tak. Bo w drodze do tych zakamarków zdecydowanie łatwiej spotkać „Kowalskiego”, który choć spojrzy ze zdziwieniem, a nawet lekkim zastanowieniem, zagada, zaprosi do siebie na obiad bo „wy z Polszy, Kaczyński, Lewandowski, haraszo”, popijając Zandukeli (oranżada gruzińska, smakiem przypomina tę naszą z lat 90-tych).

IRAN: wioska Nomadów

Nomadzi: wiecznie wędrujące ludy, u których mniej znaczy więcej. Mają stado zwierząt, dywany, siebie i Słońce nad głowami. Czas mierzony jest w porach roku, ale nieszczególnie liczą ile komu wiosen minęło. Starsi z nich nie znają swojej dokładnej daty urodzin. Kilka słów praktycznych o organizacji wizyty u Nomadów i subiektywne odczucia z wyprawy.